poniedziałek, 21 października 2013

Cześć, cześć, cześć :)

Witajcie moje drogie, 

nie było mnie X czasu, nawet nie umiem dokładnie powiedzieć kiedy zniknęłam, no chyba ok. 5 miesięcy temu. Moje życie przewróciło się do góry nogami, ale teraz już jest dobrze, wróciłam i trzymam pion :)
Bardzo tęskniłam za rodziną, za przyjaciółkami z Bangli <3, za przyjaciółmi i za Wami, za moimi czytelnikami...
Będąc w Niemczech tęskniłam za wszystkim, co mam tu...
Choć nie powiem, to:
zrekompensowało mi trochę ten wyjazd :P

Niebawem na blogu opiszę Wam to, i wiele, wiele, wiele (uwierzcie mi:P) innych kosmetyków które pokochałam ^^


No to teraz Was opuszczę, choć niebawem wrócę nadrobić swoje zaległości, popisać o du*ie maryni, ahhhh jak ja to uwielbiam!!


Wasza,
Julia

piątek, 7 czerwca 2013

Pragnę zamydlić Wam oczy.... :D /krótkie recenzje dot. mydełek The Secret Soap Store/

Hej, 

przybiegam do Was z recenzjami mydełek The Secret Soap Store, które dostałam w ramach współpracy z SpaKosmetyki. Opiszę Wam trzy warianty zapachowe: czarny pieprz, rumianek i mandarynka. 





No to zaczynamy mydlaną przygodę ;D


Mandarynka - mój niekwestionowany lider. Pięknie pachnie, genialnie się pieni i fajnie oczyszcza. Jest bardzo delikatne dla skóry. Świetnie nawilża, wygładza i ujędrnia skórę Jest bardzo wydajne. Nadaje się świetnie zarówno do mycia ciała, jak i twarzy. To mydełko jest jednym z najlepszych jakie miałam okazję używać. 
Niezaprzeczalne 5/5.

No, i teraz już nie będzie aż takich ochów i achów.

Rumianek - zapach bardzo delikatny, nie utrzymuje się na skórze za długo. Nie będę owijać w bawełnę - wcale mi się nie spodobał. Jest jakiś taki... lekarski. Dobrze się pieni, myłam nim bardzo często twarz, gdyż miałam wrażenie, że działa kojąco na skórę. Jest bardzo wydajne, dobrze, lecz lekko się pieni. Raczej nie kupiła bym go ponownie. 
Ocena: --4/5


Czarny pieprz - zapach jest - krótko mówiąc - męski. Ja nie używałam go w ogóle, z zapachowych względów. Oddałam je mojemu TŻ, więc wiem, że całkiem dobrze oczyszcza, ale " niewygodnie się nim myje"... (przecież to mydło jest... zrozumieć faceta cz. I). Gdy zapach zaczyna się ulatniać ze skóry, robi się jakiś... dziwny. Ale ogólnie ok, facet całkiem zadowolony.
Ocena -3/5





To na dziś wszystko, mam nadzieję, że wybaczycie mi te częste nieobecności, związane z wysyłaniem setek CV dziennie. Ale mam dla Was pewną nagrodę, która za pewne Wam się spodoba :D Ale to już za 3 obserwatorów :> 

Produkty otrzymałam od sklepu SpaKosmetyki. Fakt otrzymania ich nie wpłynął na moją recenzję.








wtorek, 4 czerwca 2013

♥ ♥ Hair inspirations ♥ ♥

Cześć, 

Dziś postanowiłam trochę wyluzować i dodać zapchajdziurę w postaci fryzur, o których marzę. 
Pokażę Wam co mi się podoba, co uważam za totalną abstrakcję, a czego bym nigdy nie zrobiła ze swoimi włosami. 

No to, zaczynamy! 


Przecudowne fryzury, które śnią mi się po nocach *.*














A to mam na codzień na głowie:



To jest dla mnie totalną abstrakcją, na którą bym się zdecydowała, gdyby nie to, że zmiana tego koloru z powrotem na blond była by baardzo uciążliwa i niszcząca dla moich sianowatych włosków:D




To, to nawet mi się nie podoba i nie wiem, jak można zrobić sobie coś takiego z głową....




Już bym bardziej zdzierżyła to, a może nawet kiedyś sobie zrobiła...






Ale i tak, prawie przez całe życie preferuje to:


.... i tego jak na razie się trzymajmy ;)



Mam nadzieję, że choć trochę Was zainspirowałam do stanięcia przed lustrem i spróbowania czegoś całkiem innego, bardziej szalonego...


Pozdrawiam Was moje kochane, 

Julia.


czwartek, 30 maja 2013

Najcudowniejsza odżywka, czyli o Balsamo Ristrurrurante Crema di Rose od Lavery ♥

Czeeeść, 

"Balsamo Ristrurrurante Crema di Rose" - baaardzo mi się spodobała ta nazwa :P Jest taka ellllegancka :D A oznacza: Odżywka relaksująca Różane mleczko. Po polsku traci swoją magię, a fe:P

Na samym wstępie muszę powiedzieć, że kosmetyk recenzowany przeze mnie, jest produktem naturalnym, czyli stworzonym ze składników pochodzenia naturalnego. 

No no, ale muszę zacząć pisać trochę bardziej szczegółowo, czyli rozpoczynamy reckę ;D 

PS. LAVERO - I LOVE YOU! :3


Opakowanie jest... Okropne... Nie cierpię go, miała bym ochotę wywalić tą tubkę do śmieci, spalić ją a prochy wyrzucić do Wisły... Ale, ale zawartość jest warta zachodu, na całe szczęście. Czemu tubka jest dla mnie taka uporczywa?  Gdyż odżywka jest tak gęsta, że wyciskanie jej sprawiło by problem Pudzianowi :P Moim zdaniem odżywka powinna znajdować się w słoiczku. 

Zapach jest piękny, bardzo różany, delikatny. Na włosach utrzymuje się bardzo długo, do kolejnego mycia. 

Kosmetyk zawiera składniki takie jak: różane mleczko, olej z orzechów makadamia i olej z awokado. Jest to jeden z produktów typu Vegan. Odżywkę należy pozostawić na wilgotnych włosach na 5-10min.



Konsystencja jest baaaaardzo gęsta, o wiele gęstsza niż większość odżywek czy masek do włosów. Lecz pod wpływem wody, ciepła naszych rąk zaczyna się rozpuszczać i świetnie rozprowadza się po włosach. Od razu wyczuć idzie, że włosy stają się bardziej "oswojone". Pierwszy raz, po użyciu jakiejkolwiek odżywki mogłam rozczesać mokre włosy DŁONIĄ! Dla mnie to jest mega wygładzenie...

Skład:

Producent mówi:


Co sądzę ja (same ochy i achy :D)

Po pierwsze, odżywka jest bardzo wydajna. Używam jej mniej więcej 2 razy w tygodniu, a ubyło jej może połowa (to przez tą ogromną gęstość). 
Po drugie, świetnie nawilża włosy, wygładza i sprawia, że są one miłe w dotyku i nie przypominają siana. 
Po trzecie, mogę ją nakładać na całą długość włosów, gdyż odżywka ich nie obciąża. 
Już nie będę pisała po czwarte, gdyż to już nudne:D 
Włosy nie puszą się na końcach, bardzo łatwo i przyjemnie się je rozczesuje. 
Zauważyłam, że moja czuprynka ma znacznie więcej blasku niż wcześniej. Włosy są odżywione i wzmocnione.

Jednym zdaniem: Kocham, uwielbiam, wychwalam pod niebiosa! Odżywka warta każdych pieniędzy!

Zalety:
+nabłyszcza włosy
+nawilża
+nadaje miękkości
+wygładza
+nie obciąża włosów
+jest bardzo wydajna
+pięknie pachnie a zapach utrzymuje się na włosach długo
+naturalne składniki
+włosy po niej nie elektryzują się, ani nie puszą
+konsystencja

Wady:
-okrrrropne opakowanie!!!

Produkt możecie zakupić na stronie internetowej sklepu ZIPSEN, w którym znajdziecie tą odżywkę i wiele, wiele innych produktów Lavery, jak i innych, naturalnych kosmetyków.


piątek, 24 maja 2013

Co nowego u mnie? Post paczkowy :) + maturalne chwalipięctwo

Cześć,

Haha - dzieeewczyny!! Muszę Wam się pochwalić :) :)
Jestem dziś tak zadowolona, dumna z siebie /wiem, wiem, mało skromnie/ :)
Wyobraźcie sobie, że zdałam niemiecki ustny na 25 pkt <3 na 30 możliwych.

Suuuper, tyle lat nauki, siedzenia przy książkach, żeby coś wyszprechać na tym niemcu i w końcu moje wysiłki zostały docenione, ah, co za uczucie :) Po raz pierwszy czuję, że to, na co tak bardzo się starałam, opłacało się i wydało owoce... :) Niesamowite uczucie :)
I duma wszystkich w koło <3

No dobra, ale wychwaliłam się, wycukrzyłam samą siebie, to teraz przejdę do konkretów :D

Jako niejedna z blogerek kosmetycznych zostałam wytypowana do kolejnej części współpracy z Bingo Spa, jest to już moja druga, i miejmy nadzieję, że nie ostatnia, paczuszka, w której skład wchodzą:



Mandarynkowe masło do ciała:

Czekoladowo-brzoskwiniowe serum pod prysznic i do mycia włosów:


Kolejna paczuszka to próbka pasty Colgate, gdzieś tam była jakaś akcja, zamówiłam i mam :) Przyda się na jakiś wyjazd, więc leży nienaruszona.


Próbka nowych perfum Escada, jeszcze nie użyłam, jakoś tak wyszło. Nie ciekawi mnie za bardzo ten zapach :)


Ostatnią przesyłką są próbki produktów Mustela w pięknej, błękitnej kosmetyczce.



- Krem emolient natłuszczająco-nawilżający do skóry suchej i atopowej
- Mleczny olejek do kąpieli do skóry suchej i atopowej


No, to by było na tyle :) Jutro spodziewajcie się recenzji odżywki, która podbiła moje serce i... włosy! :D


Pozdrawiam Was, Julka.

poniedziałek, 20 maja 2013

Kosmetyki mojego mężczyzny + coś, co sprawia, że moja skóra jest idealnie oczyszczona z makijażu :)

Cześć moje kochane, dziś po raz drugi:)

W pierwszej notce informowałam Was o Akcji z darmowymi Boxami z próbkami i kosmetykami od Face&Look. Teraz chcę Wam przybliżyć choć trochę kosmetyki, które pokochał mój mężczyzna :)
Nie była bym sobą, gdybym również nie dodała czegoś od siebie, czyli opis produktu, który od kilku miesięcy ratuję moją skórę przed resztkami fluidu i ciemnymi podkówkami pod oczami po demakijażu żelem do mycia :)

No to, bez zbędnych ceregieli, zaczynamy.


Kosmetyki, które pokochał mój mężczyzna!


Dermo Men, Głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy, Tołpa.

Opakowanie to miękka tuba, z której łatwo wyciska się żel.
Zapach przepiękny, bardzo męski, ale nie duszący. Utrzymuje się na buzi dość długo, co sprawia, że jeszcze częściej mam ochotę się do niego przytulać :D (żarcik rzecz jasna :P)

Konsystencja jest dość gęsta, ale dobrze rozprowadza się na twarzy, delikatnie pieni. Kosmetyk jest bardzo wydajny.
Nie posiada w swoim składzie SLS-ów, parabenów, silikonów itp.

Skład:

Producent:

Co sądzę, a raczej, co sądzi mój facet?

Bardzo polubił ten kosmetyk, choć wcześniej nie pomyślał, by myć twarz osobnym kosmetykiem (tak, tak, do mycia starczał mu szampon i żel pod prysznic....). Jednak efekty przerosły jego oczekiwania. Twarz jest gładka, jak nigdy :D Przyjemna w dotyku, pięknie pachnąca. Nie świeci się, jest matowa praktycznie przez caluteńki dzień, mimo, że mój M ma cerę skłonną do przetłuszczania.
Zauważyłam również, że na twarzy przestały występować pryszcze, a zaskórniki stały się mniej widoczne.
Żel nie nawilża skóry, ale również nie wysusza co jest dużym plusem. Nie uczula, nie podrażnia. Redukuje zaczerwienienia i krostki związane z depilacją skóry twarzy. Nie powoduje uczucia ściągnięcia.

Żadnych wad nie zauważyliśmy :) Więc jest to jeden z trzech kosmetyków, z którymi mój facet od pewnego czasu się nie rozstaje :)

Kolejnym męskim produktem, który jest idealnym dopełnieniem powyższego produktu, jest Dermo Men 20+, Matujący krem-żel nawilżający, Tołpa.


Opakowanie to aluminiowa tuba, bardzo wygodna. Opakowanie posiada wiele ciekawych informacji na temat pielęgnacji skóry. 
Zapach jest świetny, bardzo przypadł Nam do gustu. Uwielbiam takie męskie zapachy, które długo utrzymują się na skórze i cieszą mój (no i mojego M ;>) nosek. 

Konsystencja jest lekka, delikatna, dobrze rozprowadza się na skórze, szybko wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na buźce. Nie powoduje reakcji alergicznych. 

Producent:

Skład:


Co sądzi mój M, czy jak kto woli: TŻ :D

Skóra twarzy, nawet w tej okropnej strefie "T" przestała się świecić. Cera wygląda całkowicie inaczej, o wiele zdrowiej, promienniej. Buźka jest idealnie gładka, nie ma mowy o żadnych suchych "plackach" :D 
Bardzo dobrze nawilżona, brak zaskórników spowodowany używaniem kremu jest również ogromnym plusem.
Cieszy mnie fakt, że mój TŻ dzięki temu kremowi przekonał się do pielęgnacji twarzy, i o tym, jak bardzo jest potrzebna, by cera wyglądała przyzwoicie. Jego wizerunek na prawdę bardzo zyskał dzięki temu, że M zaczął o siebie dbać. 


Ostatnim kosmetykiem, lecz tym razem bardzo uniwersalnym i przydatnym w każdym domu, w którym znajdują się mężczyźni, nawet Ci, którzy nie dbają o swoją skórę : Expert S.O.S., ochronny krem sportowy Tołpa. 



Może nie będę smęcić o opakowaniu, bo jest takie samo jak w wyżej opisanym produkcie. Zapach jest ładny, ale o wiele delikatniejszy niż inne, ale długo utrzymuje się na skórze. 


Konsystencja jest bardzo gęsta, ale dobrze rozprowadza się na skórze, szybko wchłania. Pozostawia tłusty film na skórze, ale jest to przypadłość takich kosmetyków, w końcu musi on jakoś chronić męską skórę. Można mu to wybaczyć :)

Producent:

Skład:

Opinia

Skóra, która była narażona swojego czasu na mróz, dzięki kremowi nie szczypała, nie piekła, nie była zaczerwieniona i wysuszona w niektórych miejscach. Co najważniejsze, mocno nawilża i chroni skórę, co jest ogromnym plusem, gdyż mój TŻ ma taką pracę, w której zimą jest narażony na mróz, a latem na piekące słońce - wiecznie na powietrzu. 
Radzi on sobie ze słońcem tak dobrze jak z mrozem. Dzięki niemu skóra nie jest poparzona ani zaczerwieniona od słońca. 
Mój M go uwielbia i nie rozstaje się w nim już od dłuższego czasu :)


Ufff, przebrnęłam w końcu przez kosmetyki dla mego mena :D Tworzenie zdań z jego ogólnikowych wyrazów było dość męczące, ale na szczęście jest to już za mną :P

Teraz dla mojej własnej przyjemności, postanowiłam opisać Wam już ostatni kosmetyk z Tołpy, przynajmniej na razie ];-> 
Zrecenzuję Wam coś, co ułatwia mój codzienny demakijaż, mimo tego, że jest przeznaczony tylko i wyłącznie do skóry twarzy, a nie do demakijażu oczu. 


Dermo Face, Sebio, Normalizujący tonik matujący Tołpa. 

Opakowanie to miękka butelka, z bardzo szczelnym zamykaniem typu PRESS. 
Zapach jest ostry, bardzo szybko ulatnia się z twarzy. 
Nie zawiera alergenów, sztucznych barwników, PEG-ów oraz konserwantów (w tym parabenów). 


Nie pozostawia tłustego filmu, wręcz przeciwnie, bardzo dobrze matuję skórę twarzy na długi czas. Radzi sobie nawet z moją uporczywą strefą T.

Skład:

Producent:


Co myślę ja? 

Uważam ten kosmetyk za jeden z najlepszych, jakie miałam. Podkład zmywa całkowicie, nie zostają po nim żadne, powtarzam ŻADNE, resztki. Skóra nie szczypie, jest miękka i genialnie oczyszczona.
Musimy jednak pamiętać, że produkt należy używać zgodnie z instrukcjami producenta - czyli tylko do demakijażu twarzy, tj. puder, szminka, a nawet cienie do powiek, byle nie oczy (uczcie się na moich błędach - oczy potwornie szczypią :D) 
Oczyszcza skórę z makijażu, ale również zanieczyszczeń dnia codziennego, jak kurz, pyłki itp. 


Uwielbiam go i bardzo polecam! :)


Kosmetyki do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.