czwartek, 27 grudnia 2012

O tym, jak w jeden dzień zmienić się w potwora... Czyli o chusteczce samoopalającej od Dax Cosmetics.

Przeważnie staram się pisać o tych produktach, które według mnie są warte moich słów. Niestety, dziś jestem zmuszona opisać kosmetyk, który przez jedną noc zrobił ze mnie potwora i zostawił swój ślad na długo. O czym mówię? O TYM, czyli o chusteczce samoopalającej od Daxa.
Wiem, że trudno Wam będzie uwierzyć, w to co przeczytacie, ale wszystko udokumentowałam na zdjęciach /niestety/.
Tak oto prezentuje się ten kosmetyk, który zrobił ze mnie chodzące monstrum:


Wokoło wszędzie było pełno pozytywnych opinii na jej temat, jaka to ona nie jest świetna, tania, wydajna itp, i ja dałam się pochłonąć mani samoopalacza.
Chusteczkę rozcięłam na trzy części /przeczytałam gdzieś na blogu/ i tylko jedną postanowiłam użyć.
23.12 wysmarowałam tą 1/3 chusteczki twarz, szyję, dekolt i górną część pleców /do wydajności nie mam żadnego ale/. Po godzinie pojawiła mi się piękna, naturalna opalenizna. Byłam bardzo szczęśliwa, aż do czasu, gdy nie obudziłam się rano....
W lusterku zobaczyłam to: /uwaga! dla ludzi o mocnych nerwach/


Totalnie spuchniętą, obolałe oczy, poparzoną, czerwoną i piekącą buzię oraz cholernie nienaturalną opaleniznę.


Szyja była pokryta czerwonymi, piekącymi krostkami i była bardzo spuchnięta. 

Dziewczyny, ja wyglądałam jak bym miała z 40lat minimum! Nie mogłam się uśmiechnąć, bo moja spięta i spuchnięta twarz mi na to nie pozwoliła.
Przed lusterkiem popłakałam się jak mała dziewczynka, ale później wzięłam się w garść i zaczęłam zmywać to badziewie z twarzy.
Wieczorem wyglądałam już w miarę przyzwoicie, ale nadal moja buzia była straszna...

Po 3 dniach opalenizna zeszła całkowicie, a wiecie co mi zostało?? 
TO:



Na buzi mam pełno dużych, czerwonych krost i pryszczy.
Ale to nie wszystko, cała skóra twarzy jest szorstka, a każda aplikacja jakiegokolwiek kremu jest bardzo bolesna i szczypiąca.
Tak, zrobiłam z siebie potwora za niecałe 2 zł....

Zaletami jest dostępność, cena i wydajność.
A wad nie będę opisywać, bo chyba u góry dość dobitnie się wypowiedziałam.

Ocena ogólna 1/10, czyli BUBEL WSZECH CZASÓW!

18 komentarzy:

  1. O kurcze, faktycznie coś Cię musiało uczulić ;/
    Dobrze,że sobie z tym poradziłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Opalona byłaś rzeczywiście:)
    To, co ci zostało na twarzy...współczuję. Mam nadzieję, że jak najszybciej ci to zejdzie!
    Nie wiem, czym mogłabyś nie wysmarować, żeby ulżyć skórze, może alantanem (smarowałam nim młodego jak dostał poparzeń słonecznych).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można to dostać bez recepty w aptece? Jaki jest tego koszt? Eh, coś stosować muszę, bo mam fatalną twarz:(

      Usuń
  3. Teraz wiem, by nie stosować żadnych chusteczek samoopalających :O Byle by te krostki szybko Ci zeszły :*
    I też bym Ci radziła stosować maść Alantan - intensywnie ją stosowałam, gdy wylałam na siebie wrzątek. I pomagała - może Tobie też pomoże? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, nic nie używaj i ja również mam nadzieję, że buzia mi się zagoi :( a o tym Alantanie pomyślę :*

      Usuń
  4. Nie ciekawie Ci się zrobiło...zapewne jakiś składnik uczulił...Alantan o ile wiem to bez recepty można kupić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ło matko...A miałam ją kupić po tym jak zobaczyłam ją u Ciebie...teraz sie cieszę, ze jednak zrezygnowałam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to, że u mnie zmasakrowała twarz, nie oznacza, że u Ciebie zrobi to samo... Choć ja, osobiście jak najbardziej nie polecam, zresztą widzisz sama u góry... ;/

      Usuń
    2. Ja mam skórę wrażliwą, nie wszystko mi podejdzie, więc wole nie eksperymentować :)

      Usuń
  6. :O O ja. Musiałaś być uczulona na któryś składnik. Moja mama jest z niej zadowolona, bo NIE MA NIESPODZIANEK NA TWARZY po jej użyciu...
    Mała drobnostka, a ile może narobić. :(
    Oby Ci to wszystko zniknęło jak najszybciej :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Julcia - alantan (krem) albo alantan plus (maść - lepsza, bo natłuszcza) kosztuje do 8zł bez recepty.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, biedaczko,współczuję.
    ale kiepskie te chusteczki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Biulko, co przeszłaś to twoje...
    dobrze że sobie tego nie zafundowałaś tuz przed Sylwestrem...

    OdpowiedzUsuń
  10. Stosowałam ją tylko na nogi, więc pół biedy (choć szału i tak nie było), ale to co stało się u Ciebie, to totalny dramat. Przeanalizuj uważnie skład i pomyśl, co mogło Cię uczulić, żeby w przyszłości nie naciąć się tak na inny kosmetyk. Mam nadzieję, że do Sylwestra Twoja skóra jakoś się unormuje :*

    OdpowiedzUsuń
  11. oj, faktycznie nie wygladalo to dobrze :( ja tez na Wigilie nałożyłam sobie ta husteczke i nigdy mi sie po neij nic nie działo a tu nmagle wypryski i czerwone bable które powwoli znikaja..nie wiem co sie dzieje z tymi husteczkami bo daniwneij takie nie były :(

    OdpowiedzUsuń
  12. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny blog ;) jeśli chcesz zajrzyj też na mojego http://optymisttyczna.blogspot.com/ ;d

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam ten sam problem Czerwona piekąca skóra :/ zadzwoniłam do dax po porade a oni żebym im chusteczke wysłała o zdjęcie to przebadają A do tej pory co? Jak ja sie mam ludziom pokazać?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz:) Miło mi, że jesteście tu ze mną:*